niedziela, 28 stycznia 2018

Podróż z Izmiru do Özdere


Opisałem już swoją podróż z Özdere do Izmiru (link). Teraz pora na relację powrotną. Ta była dość ekstremalna. No ale po kolei. 

Po kilkugodzinnym zwiedzaniu Izmiru, około 15:30 wróciliśmy na pętlę autobusową Konak. Nasz przejazd miał się odbyć zgodnie z wcześniejszym schematem, czyli autobus ESHOT na linii 152 do Gaziemiru i dalej dolmuszem. Miejski przegubowiec stał już na przystanku początkowym. Był to ten sam autobus, którym już dzisiaj jechaliśmy, czyli Mercedes-Benz Conecto G #09-074. 


Mercedes-Benz Conecto G, ESHOT Izmir
Mercedes Conecto G oznaczony numerem taborowym 09-074. Pętla Konak, przystanek końcowy i początkowy linii 152. 21.09.2017.


Pojazd był zamknięty, a wyświetlacze kierunkowe wyłączone. Z przystanku tego odjeżdżały także inne linie, ale pasażerowie wiedzieli, że to trasa nr 152 i czekali przy pojeździe. To oczekiwanie szczególnie warto opisać. Utworzyła się kolejka – do pierwszych drzwi. Po kilku minutach stało w niej już kilkanaście osób. Kiedy przyszedł kierowca, wszyscy spokojnie, powoli wsiadali. Bez popychania, chamstwa. Rewelacja. Takie kulturalne wsiadanie do pojazdów komunikacji miejskiej jest powszechne w Turcji. Już po powrocie do Polski znalazłem w Internecie zdjęcie prezentujące kilkudziesięcioosobową kolejkę studentów czekających na przystanku. To z kolei przypomniało mi kilka scen z kraju nad Wisłą, gdzie tłum dopychał się do drzwi podstawionego pojazdu. Było to niezbyt przyjemne, a w pewnych okolicznościach niebezpieczne.

Skasowanie karty elektronicznej i byliśmy w pojeździe, przed przegubem. Niestety siedzieliśmy tyłem do jazdy, co nam później trochę utrudniło orientację w terenie. Mercedes szybko zapełnił się i sporo osób stało. Pasażerów stojących w przejściu do przechodzenia w głąb autobusu nakłaniał pewien starszy pan, a robił to bardzo charakterystycznym głosem – ochrypłym, jak Józef Balcerek z serialu Alternatywy 4. 

Ostry podjazd pod górę, ostatnie spojrzenie na Zatokę Izmirską i rozpoczęła się monotonna podróż do Gaziemiru. Autobus stopniowo pustoszał, a my zaczynaliśmy się rozglądać za naszym przystankiem. W końcu wstaliśmy i będąc w rejonie drugich drzwi wypatrywaliśmy nazwy „Ulaştırma” (przystanki izmirskiej komunikacji miejskiej są dobrze oznaczone: numerem oraz nazwą). W przypadku przejechania przystanku nie byłoby większego problemu – tuż za nim linia 152 skręca w prawo, więc byłby to wyraźny sygnał, że trzeba wysiąść i wrócić na główną drogę. Na szczęście nie przegapiliśmy przystanku.

Mercedes odjechał, a my pozostając na przystanku wypatrywaliśmy dolmusza do Özdere. Tamtejsze busy jechały praktycznie jeden za drugim. Przeważały pojazdy barwy biało-zielonej, obsługujące miejscowe relacje z Gaziemiru i do miasta Menderes. Trwało to około 30 minut, w trakcie których oprócz uważnego czytania wszystkich tablic kierunkowych (był korek, więc na szczęście dolmusze jechały dość wolno), robiłem także zdjęcia.


Karsan J10
Karsan J10 w malowaniu charakterystycznym dla dolmuszy jeżdżących po Izmirze lub w jego okolicy. Ten obsługuje relację wewnątrz miasta, łącząc dzielnice Buca i Gaziemir. Na masce małe logo Mercedesa, co jest jedynie elementem ozdobnym, bo wszakże model ten bezpośrednio wywodzi się od Peugeota J9. Gaziemir (Izmir), przystanek „Ulaştırma” na Akçay Cd., 21.09.2017.


Karsan J9 Premier
To samo malowanie, lecz już inny model - Karsan J9 Premier. On również kursuje wyłącznie po Izmirze, w relacji Kemer - Gaziemir.  


Peugeot Boxer
Na ulicach Izmiru jako dolmusze przeważają Karsany, choć pojawiają się także inne marki. Tu w tej roli Peugeot Boxer. On również obsługuje połączenie wewnątrz miasta. Jak widać, wjazd do zatoki przystankowej nie jest konieczny - pasażer może wysiąść na pasie ruchu, bo przecież i tak wszyscy stoją w korku.


BMC Procity, ESHOT Izmir
Oprócz jadących praktycznie jeden za drugim dolmuszy co jakiś czas na przystanku „Ulaştırma” pojawiały się autobusy miejskie. To wspomniana linia 152 oraz jedenaście innych tras. Na zdjęciu BMC Procity z ESHOT Izmir. W tym przypadku to przejazd bez pasażerów (może wyjazd na linię). Autobus ma numer taborowy 12-007, a zatem to rocznik 2012.


BMC Procity, ESHOT Izmir
Inny BMC Procity. Starszy wzór malowania, rocznik 2009 (numer taborowy 09-203). Wyświetlacz niestety nieczytelny, najprawdopodobniej to linia 891.


W końcu dostrzegliśmy napis Özdere. Był to biały Karsan J9 Premier, ale inny niż rano – czystszy, ogólnie o wiele bardziej zadbany, choć generalnie nie miało to większego znaczenia. Dziwne było to, że nasz dolmusz jechał trzecim pasem, a nie pierwszym, aby zebrać jak najwięcej pasażerów. Z żoną zaczęliśmy machać. Na szczęście wówczas nastąpiła oczekiwana przez nas reakcja kierowcy – dosłownie po chwili, był już na naszym przystanku. Niestety od razu dowiedzieliśmy się, dlaczego jechał ostatnim pasem. Był całkowicie wypełniony pasażerami i ich dość sporymi bagażami (jechał z otogaru, więc przesiedli się do niego podróżni z bardziej oddalonych rejonów Turcji).

Byliśmy więc pewni, że przed nami kolejne kilkadziesiąt minut czekania na następny pojazd do Özdere. Szybko jednak okazało się, że pojedziemy tym dolmuszem (oprócz nas wsiąść chciała jeszcze jedna osoba). Kierowca przecież nie zatrzymał się na darmo. Wysiadł, porozmawiał z innymi pasażerami i trzy pasażerki wysiadły (pewnie jechały do Gaziemiru, ale np. kilka przystanków dalej), ubyło także bagaży. Miejsc siedzących nie było. Na stojąco, w powiedzmy cywilizowanych warunkach może takim Karsanem J9 Premier podróżować około od 4 do 5 osób. Trzy już stały, więc z nami było pięć. Trafiliśmy do części tylnej. Moja żona usiadła na nadkolu (za nim nie ma już miejsc stojących), a ja stanąłem przed nią, na wysokości drzwi, które po zamknięciu trafiły mnie jakimś „rurowym” elementem. Musiałem się trochę wygiąć, ale nie było źle. Jedynie martwił mnie fakt delikatnego otwierania się drzwi podczas np. pokonywania zakrętów (stojący obok pasażer opierał się o nie). Pomyślałem sobie wtedy, że to dopiero ekstremalna jazda.

Tak dotarliśmy do miasta Menderes. Na jego przedmieściach dosiadła się kolejna osoba i to już był tłok, a drzwi nie domknęły się. Było to dość stresujące. Ku naszemu zdziwieniu po chwili znów się zatrzymaliśmy, aby zabrać kolejnych pasażerów. To właśnie wtedy zaczęła się ekstremalna jazda. Drzwi już nie zamknęły się, a trzech mężczyzn wisiało na zewnątrz. Przyznam, że z żoną byliśmy w niezłym szoku. Żałuję, że nie udało mi się tego sfotografować. 

„Jazda na winogrona” nie trwała jednak zbyt długo. Już przy wyjeździe z miasta trzech wiszących pasażerów wysiadło. Tłoczno było nadal, więc drzwi pozostały otwarte, a jeden z podróżnych po części wystawał na zewnątrz. Kierowca jakby tego nie widział – po wjechaniu na główną drogę w stronę Ahmetbeyli dość szybko rozpędził się. Ile mógł jechać? Szacuję, że około 70 – 80 km/h. Było to bardzo mocno stresujące, bo przecież wciąż stałem obok otwartych drzwi. Ciekawe, co czuł wystający przez nie mężczyzna. Szok.

Na dalszej trasie odbywał się minimalny ruch bieżący, ale generalnie wewnątrz nic się nie zmieniało. Ile osób wysiadło, tyle wsiadło. Dopiero po przejechaniu przez rondo w Ahmetbeyli i wjechaniu w nadmorską drogę do Özdere zrobiło się luźniej (wciąż stałem, a żona siedziała na nadkolu) i kierowca w końcu zamknął drzwi. Jednak ekstremalnie było nadal. Mimo dość trudnej trasy (liczne i ostre zakręty), nasz Karsan pędził, a prowadzący go nie zważając na bardzo ograniczoną  widoczności regularnie wyprzedzał wolniejsze pojazdy. W końcu jednak zwolniliśmy. Dogoniliśmy kolumnę osobówek prowadzoną przez ciężarówkę straży pożarnej. Jechała na sygnale – bardzo uciążliwy dźwięk. Dopiero przed celem naszej podróży strażacy zjechali z głównej drogi.


Karsan J9 Premier
Karsan J9 Premier realizując kurs z Izmiru właśnie wjechał do Özdere. Być może to tym egzemplarzem podróżowaliśmy ekstremalnie. 16.09.2017.


Karsan J9 Premier

Karsan J9 Premier
Inny Karsan J9 Premier odpoczywa w centrum Özdere. On również obsługuje połączenie do Izmiru, o czym informują umieszczone na pojeździe napisy.


Karsan J9

Karsan J9
Relację Özdere - Izmir obsługują także dość stare pojazdy, jak ten Karsan J9. Właśnie wyjeżdża on z Özdere. Przed nim Temsa z ESHOT Izmir. 16.09.2017. 


Kiedy dojeżdżaliśmy do przystanku zlokalizowanego w rejonie hotelu, podszedłem do kierowcy i poprosiłem o zatrzymanie. Zakładałem, że zatrzyma się na przystanku, a on natychmiast zahamował. W myśl zasady, że dolmusz zatrzymuje się tam, gdzie poprosisz.

To była niezwykła i wyjątkowo ekstremalna podróż, o której trudno zapomnieć.


Blog Transportowy na YouTube, kanał Lukaszwo - Transport Movies

środa, 24 stycznia 2018

Dwuprzegubowy Solaris Trollino


W styczniu 2015 zamieściłem wpis na temat dwuprzegubowego Solarisa (link). Trzy lata później sprawa takiego pojazdu powraca. Podpoznański producent właśnie opublikował informację prasową na jego temat. Tym razem będzie to trolejbus. Szczegóły poniżej.


W ponad dwudziestoletniej historii, firma Solaris Bus & Coach SA przyzwyczaiła do regularnego poszerzania oferty o kolejne innowacyjne pojazdy. W 2006 roku, jako pierwszy europejski producent, wprowadziła do produkcji seryjnej autobus z napędem hybrydowym, a od 2011 posiada w ofercie elektrobusy. Najnowszym projektem, nad którym pracuje Biuro Badań i Rozwoju firmy Solaris jest dwuprzegubowy trolejbus o długości 24 metrów.

Po niedawnej prezentacji innowacyjnego trolejbusu wyposażonego w zwiększające zasięg ogniwo wodorowe dla przewoźnika Rigas Satiksme z Rygi,  Dział Rozwoju firmy Solaris Bus & Coach przygotowuje pojazd, jakiego jeszcze w swojej ofercie nie miał – dwuprzegubowy, trójczłonowy trolejbus o długości ponad 24 metrów.

Prototypowy pojazd - nowy Solaris Trollino 24 – powstaje z myślą o stworzeniu platformy do przyszłej, seryjnej produkcji pojazdów 24-metrowych z napędem hybrydowym, elektrycznym oraz trolejbusów. Zakończenie produkcji dwuprzegubowego trolejbusu planowane jest na połowę 2018 roku. Następnie zostanie on przetransportowany na jazdy testowe do wybranych europejskich miast, podczas których pojazd podróżujący pod trakcją trolejbusową będzie przechodził badania homologacyjne dopuszczające go do ruchu pasażerskiego.

Najnowszy produkt Solarisa będzie pojazdem bardzo zaawansowanym technicznie. Napęd stanowić będą dwa silniki trakcyjnie, napędzające dwie osie napędowe. Zamontowany w trolejbusie pakiet baterii o pojemności 94 Ah (58 kWh) ładowany będzie podczas jazdy z trakcji trolejbusowej poprzez stosowany tradycyjnie w trolejbusach pantograf dwupolowy. Energia zgromadzona w bateriach wykorzystywana będzie z kolei do zasilania napędu, gdy trolejbus znajduje się poza trakcją elektryczną. Aby ułatwić manewry w ruchu miejskim, czwarta oś pojazdu będzie skrętna. Pojazd, o unikatowym układzie drzwi 2-2-2-2-2, wyposażony zostanie ponadto m.in. w elektryczne wspomaganie układu kierowniczego.


Solaris Trollino 24

Solaris Trollino 24
Solaris Trollino 24 - wizualizacja.


Klimatyzowane miejsce pracy kierowcy wyposażone będzie w ogrzewany i wentylowany fotel z obrotnicą umożliwiający dobór najbardziej ergonomicznej pozycji. Kierowca będzie miał także do dyspozycji dwa 8-calowe monitory wyświetlające obraz z kamery skierowanej na pantograf, a także zewnętrznej kamery zamontowanej za drugim przegubem. W obszarze kabiny kierowcy nie zabraknie również monitora, dzięki któremu kierowca będzie mógł obserwować obraz z kamer monitoringu zamontowanych przy każdych drzwiach, a także kamery cofania. Pojazd posiadać będzie również rozbudowany system informacji pasażerskiej, na który składać się będą tablice kierunkowe oraz trzy 29-calowe monitory zamontowane w przestrzeni pasażerskiej. Dodatkowo, o komfort podróży pasażerów dbać będzie wydajna klimatyzacja oraz liczne gniazda USB umożliwiające ładowanie urządzeń mobilnych. Oświetlenie wnętrza innowacyjnego trolejbusu wykonane będzie w energooszczędnej technologii LED. W przestrzeni pasażerskiej zagospodarowano aż 53 miejsca siedzące, z których 16 jest dostępnych z niskiej podłogi, co ułatwi korzystanie z nich osobom o ograniczonej sprawności ruchowej. Producent przewidział także miejsca na wózki inwalidzkie i dziecięce oraz zatokę do przewożenia rowerów.

Firma Solaris Bus & Coach wprowadziła do swojej oferty trolejbusy już w 2001 roku. Od tego momentu blisko 1200 pojazdów tego typu zostało zamówionych i dostarczonych do klientów z 16 państw. Nowe Trollino 24 to pojazd pod każdym względem innowacyjny, który jednocześnie stanowić będzie platformę do rozwoju kolejnych pozycji w portfolio firmy.  


Blog Transportowy na Facebooku

sobota, 20 stycznia 2018

Czerwona Nysa


Bohaterką tego wpisu jest czerwona Nysa 522, na którą natrafiłem w Krakowie, przy ul. Lipowej. Dokładnie obok przystanku kolejowego Kraków Zabłocie. 

Wyglądający na wycofany z eksploatacji pojazd stał obok jednego z tamtejszych bloków mieszkalnych. Za szybą tego kultowego już „dostawczaka” umieszczono starą, czarną tablicę rejestracyjną: WFZ 0917. Strona internetowa Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego potwierdza, że to oryginalne numery tej Nysy. Co ciekawe, ma ona nadal opłacane, ważne ubezpieczenie. Początkowe litery rejestracji („WF”) wskazują na dawne województwo warszawskie.

Do czego opisywana Nysa 522 jest wykorzystywana? Trudno określić. Najprawdopodobniej nie spełnia już pierwotnej funkcji samochodu dostawczego. Na jej bokach znajdują się zniszczone napisy: „Przestrzeń dla ludzi. Puszki dla sardynek” wraz z grafiką. Pojazd ten był więc (a może nadal jest) elementem jakiejś kampanii. Może marketingowej (np. dewelopera promującego swoje osiedla mieszkaniowe) lub społecznej (np. zachęcającej do rezygnacji z podróżowania samochodem osobowym, czyli potocznie „puszką”). 


Nysa 522
Bok Nysy od strony kierowcy zasłaniał płot. 17.01.2018.


Nysa 522

Nysa 522

Nysa 522
Od drugiej strony Nysę zasłaniał gruz. 17.01.2018.


Nysa 522
Widok na grafikę umieszczoną na Nysie. 


Nysa 522
Zbliżenie na detal - logotyp z typem pojazdu.


Co ciekawe, po drugiej stronie torów stał inny „historyczny dostawczak” – Żuk. Jego również udokumentowałem.


Zestawienie imprez transportowych

wtorek, 16 stycznia 2018

Nowe tramwaje dla Krakowa


Dobre wieści dla pasażerów krakowskiej komunikacji miejskiej. W końcu zakończono działania związane z przedłużającą się procedurą przetargową na nowe tramwaje. Podpisano umowę na ich dostarczenie. Poniżej przesłana dzisiaj informacja prasowa od konsorcjum firm Solaris i Stadler.


We wtorek, 16 stycznia 2018 Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne SA w Krakowie w obecności Prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego podpisało z konsorcjum firm Solaris Bus & Coach SA i Stadler Polska Sp. z o.o. umowę ramową (obejmującą 50 tramwajów) wraz z umową realizacyjną pierwszej części zamówienia obejmującej dostawę 35 tramwajów.

Nowe niskopodłogowe tramwaje będą mieć długość 33,4 metra. Zostaną wyposażone w klimatyzację, monitoring, oświetlenie ledowe wnętrza oraz nowoczesny system informacji pasażerskiej złożony z głosowego zapowiadania przystanków i tablic wyświetlających trasę przejazdu. W każdym z tramwajów zostanie zamontowana specjalna platforma, która ułatwi wsiadanie i wysiadanie osobom niepełnosprawnym poruszającym się na wózkach. W środku będą także zamontowane automaty biletowe, w których pasażerowie za bilet zapłacą nie tylko monetami, ale także kartą płatniczą. Z myślą o użytkownikach telefonów i smartfonów na poręczach zostaną zamontowane porty USB umożliwiające ładowanie urządzeń mobilnych. W drzwiach wagonów będzie funkcjonował system liczenia pasażerów, umożliwiający pomiar liczby przewożonych osób i zidentyfikowanie tras, na których konieczne jest np. zwiększenie częstotliwości kursów.

Nowe tramwaje będą miały szersze niż to było dotychczas drzwi – 1,4 m. To rozwiązanie umożliwi szybszą wymianę pasażerów na przystankach. Z kolei specjalna konstrukcja jezdna ram wózków zapewni zmniejszenie zużycia kół oraz torowiska, a także wpłynie na zmniejszenie drgań emitowanych podczas jazdy, co podniesie komfort podróżowania. Nowe tramwaje dzięki zastosowaniu nowoczesnych rozwiązań będą zapewniać bezpieczny przejazd. Każdy wagon będzie wyposażony w tzw. absorbery energii, które będą zdecydowanie minimalizować skutki kolizji z innymi pojazdami.

Tramwaje będą przyjazne dla środowiska. Zastosowany w nich system rekuperacji umożliwi wykorzystywanie energii wytwarzanej m.in. przy hamowaniu. Ergonomiczna kabina i wygodny fotel zapewnią z kolei komfortowe warunki pracy dla motorniczych.

Warto także podkreślić, że dwa nowe tramwaje z tej dostawy będą jako pierwsze w Krakowie wyposażone w innowacyjny system, który pozwoli na jazdę z opuszczonym pantografem, bez korzystania z sieci trakcyjnej na odcinku ok. 3 km (pozostałe wagony będą miały instalację umożliwiającą zamontowanie tego systemu w przyszłości). To rozwiązanie ma umożliwić jazdę tramwajom w przypadku, gdy nie będzie możliwości korzystania z sieci trakcyjnej (np. w przypadku awarii sieci lub awarii w zakładzie energetycznym).


Solaris Tramino
Solaris Tramino był testowany w Krakowie w 2015 roku. Tu w trakcie obsługi linii nr 1 w relacji Salwator - Wzgórza Krzesławickie. Ulica Dominikańska.


Wartość całego zamówienia 35 tramwajów to ponad 314 mln zł, a dofinansowanie z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020 dla tej Inwestycji wyniesie prawie 125 mln zł.

- Podpisana umowa na dostawę 35 tramwajów sprawia, że MPK SA rozpoczyna właśnie realizację dziewiątego z kolei projektu unijnego. Wartość wszystkich unijnych projektów realizowanych przez krakowskiego przewoźnika wynosi już ponad 1,6 mld zł z czego prawie 1 mld to środki pozyskane z unijnych funduszy – mówił po podpisaniu umowy Rafał Świerczyński, prezes zarządu MPK SA w Krakowie.

- Początek współpracy pomiędzy Solarisem a krakowskim MPK sięga 1997 roku. Dlatego też tak bardzo cieszę się, że do stolicy Małopolski przybędą kolejne polskie pojazdy. Tym razem będą to nasze tramwaje – mówiła Solange Olszewska, prezes zarządu Solaris Bus & Coach SA.

Pierwsze nowe tramwaje powinny trafić do Krakowa na początku 2020 rok. Cały kontrakt zgodnie z umową ma zostać zrealizowany w trzecim kwartale 2020 roku.

- Bardzo się cieszymy, że wspólnie z naszym Partnerem będziemy realizować ten prestiżowy projekt. Jestem przekonany, że nasze niezawodne, bezpieczne i komfortowe tramwaje zaprojektowane specjalnie dla miasta Krakowa będą doskonale służyły zarówno pasażerom jak i przewoźnikowi – powiedział Peter Spuhler, właściciel i przewodniczący rady nadzorczej Stadlera.

Realizacja tego kontraktu umożliwi kontynuowanie procesu wycofania z ruchu wagonów tramwajowych z wysoką podłogą. Dzięki temu zwiększy się liczba tramwajów niskopodłogowych, a tym samym poprawi się dostępność i komfort podróżowania w Krakowie, szczególnie dla osób starszych, niepełnosprawnych oraz rodziców podróżujących z małymi dziećmi.


Podstawowe dane techniczne tramwaju o nazwie Tramino Kraków:

Długość całkowita – 33,4 m
Szerokość pojazdu – 2,4 m
Liczba miejsc siedzących - 80
Całkowita pojemność pojazdu – 227 (5 osób/m²).


Wpisy poświęcone kolei

piątek, 12 stycznia 2018

MAN z RPK Bochnia w Krakowie


Pod koniec grudnia 2017 pisałem o autobusach, które powróciły na przebudowaną ulicę Basztową w Krakowie (link). 

Kiedy zbierałem materiał do tamtego wpisu, na sąsiedniej ulicy – Westerplatte – sfotografowałem pojazd przewoźnika z miejscowości Bochnia. Dokładniej z tamtejszego Rejonowego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (RPK). Przywiózł on grupę dzieci.

Pojazd należący do RPK to widok dość nietypowy w Krakowie. Nie dociera tu żadna z linii tego przewoźnika. Choć przed laty lokalne media donosiły o takich planach. Zakładano utworzenie trasy z Bochni przez Niepołomice, co miało być połączone z dofinansowaniem ze strony Niepołomic. Nic jednak z tego nie wyszło.

Autobus o którym mowa to nowość w taborze RPK. MAN Lion’s Classic. Rocznik 2003 oznaczony numerem taborowym 16. Wcześniej posiadał go Mercedes O303.


MAN Lion’s Classic, RPK Bochnia
MAN Lion’s Classic z RPK na ul. Westerplatte w Krakowie. Dokładniej na przystanku „Dworzec Główny”, który kilka miesięcy temu także został przebudowany (na tak zwany przystanek wiedeński). 22.12.2017.


MAN Lion’s Classic, RPK Bochnia
MAN z RPK Bochnia skręca w ul. Lubicz. Nie tak miało wyglądać to zdjęcie - pojazd dosłownie „ustrzelony” pomiędzy przejeżdżającymi samochodami. 22.12.2017.


Pokazany MAN nie jest jedyną nowością, która pojawiła się w ubiegłym  roku w taborze RPK. We wrześniu przewoźnik zakupił pierwszy od siedemnastu lat fabrycznie nowy autobus. To 8-metrowy Karsan Atak.


Zamów bezpłatny newsletter

sobota, 6 stycznia 2018

Taras widokowy na krakowskim lotnisku


W związku z przebudową – rozbudową portu lotniczego w podkrakowskich Balicach, tamtejszy taras widokowy był dość długo niedostępny. Obecnie znów można z niego korzystać.

Już od dawna planowałem wizytę na nowym tarasie. W końcu na teren lotniska dotarłem 31 grudnia 2017. Z odnalezieniem tego miejsca widokowego nie ma żadnego problemu. Prowadzą do niego liczne drogowskazy znajdujące się w budynku portu.

Wejście na teren tarasu możliwe jest po dokonaniu opłaty 2 zł. Automat przyjmuje tylko monety. Niestety nie pamiętam, czy wydawał resztę – miałem odliczoną gotówkę. Jak podaje strona internetowa Kraków Airport, taras widokowy jest czynny codziennie, przez 24 godziny.

Taras widokowy znajduje się na terenie zewnętrznym. Wprawdzie jest zadaszony i przeszklony, ale panuje w nim temperatura jak poza budynkiem. To ważne, gdy chcemy z niego skorzystać w okresie zimowym. Przyznam, że w trakcie tej grudniowej wizyty trochę zmarzłem.

Niestety taras ten nie zapewnia dość dobrej widoczności. Obserwujący nie widzą prawej strony pasa postojowego. Samoloty, które wylądowały przy tarasie pojawiają się na krótki czas – kołując naprzeciw niego. Potem w większości (w zależności od miejsca postoju) znikają z pola widzenia. Nie widać także momentu startu samolotu (przy startach w kierunku Katowic) – maszyna rozpędza się i znika za drzewami. Dobrze widoczne są natomiast maszyny podchodzące do lądowania i lądujące (przy lądowaniu od strony Krakowa).


Taras widokowy, Kraków Airport

Taras widokowy, Kraków Airport
Wnętrze tarasu widokowego. Na bocznych ścianach zawieszono zdjęcia samolotów, autorstwa osób zrzeszonych w Grupie Miłośników Kraków Airport oraz członków Stowarzyszenia EPKK Spotters. 


Kraków Airport - widok z tarasu widokowego

Kraków Airport - widok z tarasu widokowego
Widok z tarasu. Tuż przy nim zgrupowano różne pojazdy lotniskowe. Po prawej stronie realizowano prace budowlane.


Na tarasie widokowym spędziłem prawie godzinę. W jej trakcie udokumentowałem kilka poniższych samolotów. Głównie małych maszyn.

Jako pierwszy przyleciał Embraer ERJ-190 szwajcarskich linii Helvetic Airways. Oznaczony rejestracją HB-JVL, rocznik 2010. Pierwotnie latał dla austriackich linii Niki, a od 2014 roku u obecnego przewoźnika, wraz z sześcioma innymi maszynami tego typu. Według portalu Planespotters linie Helvetic Airways eksploatują także pięć Fokkerów F100.

Embraer #HB-JVL przyleciał do Kraków Airport wykonując trwający godzinę i 33 minuty rejs z Zurichu. Obsługa tamtejszego lotniska to jego podstawowe zadanie. Ostatnio latał stamtąd do takich miejscowości, jak np. Monachium, Bruksela, Budapeszt, Wenecja, czy Florencja. Czasami przydzielano go także do lotniska w Genewie. Realizował z niego połączenia do Londynu.


Embraer ERJ-190, HB-JVL, Helvetic Airways

Embraer ERJ-190, HB-JVL, Helvetic Airways

Embraer ERJ-190, HB-JVL, Helvetic Airways
Embraer ERJ-190 z Helvetic Airways w trakcie kołowania. Właśnie przyleciał z Zurichu.


Potem z Wiednia przyleciał De Havilland Canada DHC-8-400 (czyli Bombardier Dash 8-Q402) linii Austrian Airlines. Maszyna o rejestracji OE-LGN, również rocznik 2010. 

Samolot ten na stałe obsługuje loty z Wiednia. Pod koniec grudnia 2017 latał stamtąd np. do Wenecji, Genewy, Bolonii, Budapesztu, czy Klagenfurtu (Austria). Generalnie obsługiwał rejsy trwające od 30 minut do prawie dwóch godzin. Relacja Wiedeń – Kraków – Wiedeń była jego ostatnią w 2017 roku.


De Havilland Canada DHC-8-400, OE-LGN, Austrian Airlines
Bombardier z Wiednia w trakcie lądowania.


De Havilland Canada DHC-8-400, OE-LGN, Austrian Airlines

De Havilland Canada DHC-8-400, OE-LGN, Austrian Airlines

De Havilland Canada DHC-8-400, OE-LGN, Austrian Airlines
OE-LGN z Austrian Airlines kołuje.


Kolejna maszyna, którą dokumentowałem to Airbus A320-200 linii easyJet Europe. To nowy przewoźnik, który powstał 18 lipca 2017 i ma główną siedzibę w Wiedniu. To odpowiedź brytyjskiego niskokosztowego przewoźnika easyJet na wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Omawiany Airbus to rocznik 2016. Pierwotnie pod rejestracją G-EZPJ, a pod nazwą easyJet Europe już „na austriackich blachach” OE-IVE. Macierzystym lotniskiem tej maszyny jest szkocki Edynburg, do którego odlatywała w trakcie mojego pobytu na tarasie widokowym. Potem latała stamtąd do Belfastu, Amsterdamu. Na początku 2018 roku Airbus OE-IVE realizował połączenia Edynburg – Teneryfa, Paryż, Sofia i Londyn.


Airbus A320-200, OE-IVE, easyJet Europe

Airbus A320-200, OE-IVE, easyJet Europe
Airbus A320-200 linii easyJet Europe kołuje i startuje realizując rejs do Szkocji.


Następnie na terenie Kraków Airport pojawił się Boeing 737-800 linii Ryanair. Prawie nówka – z maja 2017. Otrzymał on rejestrację EI-FZP.

Samolot realizował trwający 1,5 godziny lot z Brukseli do Krakowa. Lotnisko w stolicy Belgii jest jego portem bazowym. Później realizował z niego rejsy do takich miejscowości jak: Carcassonne (Francja), Trapani (Włochy – Sycylia), Lizbona i Tanger (Maroko).


Boeing 737-800, EI-FZP, Ryanair

Boeing 737-800, EI-FZP, Ryanair

Boeing 737-800, EI-FZP, Ryanair
Boeing 737-800 linii Ryanair kołuje kończąc obsługę rejsu z Brukseli.


Drugi tego dnia De Havilland Canada DHC-8-400 to maszyna o rejestracji D-ABQH niemieckich linii Eurowings. Rocznik 2009. Wcześniej samolot ten latał w biało-czerwonych barwach Air Berlin. Przewoźnika, który zakończył swoją działalność 27 października 2017.

Samolot przyleciał do Krakowa z Dusseldorfu. To jego lotnisko bazowe. Na początku stycznia 2018 latał z niego do takich miejscowości jak np. Warszawa, Paryż, Zurych, czy szwedzki Göteborg.


De Havilland Canada DHC-8-400, D-ABQH, Eurowings

De Havilland Canada DHC-8-400, D-ABQH, Eurowings

De Havilland Canada DHC-8-400, D-ABQH, Eurowings
De Havilland Canada DHC-8-400 linii Eurowings kołuje po przylocie z Dusseldorfu.


De Havilland Canada DHC-8-400, D-ABQH, Eurowings i OE-LGN, Austrian Airlines
De Havilland Canada DHC-8-400 razy dwa. Stoi maszyna linii Austrian Airlines, a Eurowings kołuje.


De Havilland Canada DHC-8-400, D-ABQH, Eurowings
Koniec kołowania. Rejs z Dusseldorfu zakończony.


Na płycie postojowej stał najmniejszy tego dnia fotografowany przeze mnie samolot. To Bombardier Learjet 75 o rejestracji SP-AAW. Własność firmy Wiśniowski, specjalizującej się w produkcji drzwi, bram i ogrodzeń.


Bombardier Learjet 75, SP-AAW, Wiśniowski
Bombardier Learjet 75 firmy Wiśniowski.


Z tarasu widokowego można obserwować także inne pojazdy, np. specjalistyczne ciężarówki. Zajmę się nimi w jednym z kolejnych wpisów.


Blog Transportowy na YouTube - kanał Lukaszwo Transport Movies